Stanisław Hejmowski — adwokat poznańskich robotników 0
Stanisław Hejmowski — adwokat poznańskich robotników

 

27 września 1956 roku rozpoczęły się procesy uczestników poznańskiego strajku. W  obronie robotników stanął adwokat niezłomny, Stanisław Hejmowski.

 

Ulica Stanisława Hejmowskiego

 

Na początku XX wieku przy ul. Młyńskiej zbudowano imponujący budynek w stylu wilhelmińskim, w którym do dziś funkcjonuje sąd rejonowy. Nieopodal, przy Wilhelmstrasse (obecnie Al. Marcinkowskiego), wzniesiono gmachy policji oraz sądu okręgowego. W ten sposób w rejonie ul. Młyńskiej, ul. Nowowiejskiego i Al. Marcinkowskiego powstała poznańska „dzielnica sądowa”. Przez lata okolica obrastała kancelariami adwokackimi, radcowskimi, notarialnymi i komorniczymi. Prawnicy sukcesywnie opanowywali kolejne adresy. Na początku XXI wieku jej centrum przeniosło się jednak na drugą stronę ul. Solnej, gdzie najpierw powstał budynek prokuratury, a  krótko potem – nowoczesny gmach sądu okręgowego oraz apelacyjnego.

Patronem uliczki, przy której znajduje się Sąd Okręgowy w Poznaniu uczyniono Stanisława Hejmowskiego. W osobie niezłomnego adwokata – zapamiętanego jako odważny i złotousty obrońca robotników oskarżonych o aktywny udział w wydarzeniach Czarnego Czwartku – uhonorowano to, co najlepsze i najszlachetniejsze w adwokaturze.

U wlotu tej uliczki w 2010 roku odsłonięto Pomnik Adwokatów Czerwca ’56. Współcześni sędziowie, adwokaci, radcy i prokuratorzy zawsze gdy zmierzają na wokandy, mijają obelisk wzniesiony ku czci swoich niezłomnych nauczycieli i kolegów, który przypomina im o ich obowiązkach oraz o konieczności zachowania wierności wartościom, które przez znacznie trudniejsze czasy przenieśli ich poprzednicy.

 

lokalizacja: ulica biegnie łukiem od ul. Solnej i na wysokości budynku sądu okręgowego łączy się z ul. Janusza Kulasa

długość: 287 m

nazwa: od 2006 – ul. Stanisława Hejmowskiego

 

Fot. Justyna Szadkowska      Fot. Justyna Szadkowska

 

Adwokat poznańskich robotników

 

Stanisław Hejmowski pochodził z rodziny prawniczej. Urodził się w kurlandzkiej Libawie, a młodość spędził w Petersburgu, gdzie w 1918 roku skończył szkołę średnią i obronił maturę. Prawo i nauki polityczne studiował na Uniwersytecie Warszawskim, a w 1931 roku obronił doktorat na Uniwersytecie Poznańskim. Tutaj zdał egzamin sędziowski, został asesorem sądowym, prokuratorem, a wreszcie adwokatem. Okupację spędził w Warszawie i dopiero w 1945 roku powrócił do stolicy Wielkopolski, zostając komisarzem Skoncentrowanych Towarzystw Ubezpieczeń Vesta.

W okresie międzywojennym uchodził za jedynego adwokata w Poznaniu, który podejmował się obrony komunizujących robotników, nawet tych ze zdelegalizowanej Komunistycznej Partii Polski, co było bardzo źle widziane w endeckim mieście. Nie mógł wówczas przypuszczać, że zapamiętany zostanie jako adwokat robotników, który 11 lat po objęciu rządów przez komunistów znów będzie bronił szeregowych pracowników przed niesprawiedliwością władzy, tym razem władzy ludowej.

Stało się to pod koniec września 1956 roku, gdy przed Sądem Okręgowym w Poznaniu ruszyły pierwsze procesy („trzech”, „dziewięciu” i „dziesięciu”) młodych ludzi oskarżonych o czyny chuligańskie i bandyckie, jakich dopuścić się mieli 28 czerwca 1956 roku. Procesami żyło całe miasto, a relacjom radiowym nadawanym bezpośrednio z sali sądowej przysłuchiwały się tysiące poznaniaków. Dzięki zachodnim korespondentom obecnym w Poznaniu o sprawach tych usłyszał cały świat.

Hejmowski był liderem grona poznańskich adwokatów, którzy za symboliczne stawki, a czasem nawet za darmo, bronili podsądnych. W swoich wystąpieniach zbijał kolejne punkty aktów oskarżenia, a powszechne uznanie przyniosły mu bezpośrednie polemiki, w jakie wdawał się z prokuraturą:

 

Wojsko nie strzelało? […] Na skrzyżowaniu Jeżyckiej i Mickiewicza stał czołg. Robotnicy krzyczeli, żeby nie strzelali, i wtedy tego, który to mówił, zastrzelono. Nie karmi się kulami ludzi, którzy wołają o chleb.

 

Jego zasługą było powołanie jako biegłych profesorów socjologii: Jana Szczepańskiego, Józefa Chałasińskiego oraz Tadeusza Szczurkiewicza, którzy przed sądem wyjaśniali, że 28 czerwca 1956 roku doszło do poluzowania więzów społecznych, oskarżeni ulegli powszechnemu nastrojowi euforii, a powodem popełnienia przez nich „czynów chuligańskich” był powszechny brak autorytetów. Profesorowie dowodzili, że młodzi mężczyźni działali pod wpływem psychozy tłumu, w warunkach zbiorowego napięcia, któremu – jako niedoświadczeni życiowo – nie byli w stanie się przeciwstawić.

Do annałów przeszła wypowiedź Hejmowskiego z procesu, w którym bronił 19-letniego tramwajarza oskarżonego o atak na milicjantów. Podsądny na początku rozprawy ukłonił się sędziom i podziękował, że nie bito go w areszcie. Adwokat zżymał się na klienta, ale jego gest wykorzystał do ukazania patologii systemu:

 

W XX wieku wolny człowiek, obywatel wolnego państwa, musi dziękować władzy za to, że go w śledztwie nie bito! Proszę Wysokiego Sądu, mnie się serce ścisnęło, jak widziałem to jego pochylenie głowy, tę postawę pokorną.

 

Hejmowski jako pierwszy podkreślił ekonomiczne podłoże wydarzeń w Poznaniu, a w swoich mowach z obrońcy zamieniał się w oskarżyciela, który bezpardonowo atakował tych, na których spadała rzeczywista odpowiedzialność za upodlenie ludzi, doprowadzenie ich do ostateczności, a potem do dramatów jakie rozegrały się na ulicach Poznania:

 

Na swoich prokuratorów czekają biurokraci, którzy zawinili w  wypadkach czerwcowych, którzy się oderwali od mas […]. Na swoich prokuratorów czekają te kule, które ugodziły tramwajarkę i dziecko.

 

Cztery dni potem, podczas VIII Plenum KC PZPR Władysław Gomułka, nowy szef PZPR, w zasadzie przychylił się do opinii Stanisława Hejmowskiego, wskazując, że przyczyny czerwcowej tragedii wynikały z błędów popełnionych przez partię i rząd. Wobec takiego stanowiska nowego przywódcy kontynuowanie poznańskich procesów nie miało już racji bytu. Prokuratura Generalna PRL zarządziła rewizję wszystkich aktów oskarżenia i wystąpiła o zwolnienie aresztowanych, na których nie ciążyły zarzuty zabójstwa czy rabunków, sąd zaś umorzył każdą ze spraw.

Mecenas Hejmowski nie wiedział, że w czasie gdy bronił pozwanych, przeciwko niemu szykowane było oskarżenie. Bezpieka interesowała się nim od końca lat czterdziestych, a od marca 1956 roku porucznik Stanisław Kłys (w latach 1974-1998 dyrektor Archiwum Państwowego w Poznaniu) prowadził indywidualną sprawę przeciwko Hejmowskiemu o kryptonimie „Maestro”.

Władza nie wybaczyła adwokatowi jego nieugiętej postawy podczas procesów poznańskich. Wkrótce nadszedł czas zemsty. U progu lat sześćdziesiątych w gazetach rozpętano nagonkę, insynuując, że Hejmowski zawyżał opłaty i  przyjmował łapówki. W  lipcu 1961 roku minister sprawiedliwości zawiesił go w czynnościach, pozbawił możliwości kształcenia aplikantów i uczestniczenia w egzaminach, a wydział finansowy rady miasta nałożył na niego domiar podatkowy oraz grzywnę w wysokości 400 tys. zł, która doprowadziła go do ruiny.

Nigdy nie skierowano przeciw Hejmowskiemu oficjalnego aktu oskarżenia, uniemożliwiając mu tym samym podjęcie obrony. W 1963 roku zakończył się okres zawieszenia i mógł powrócić do zawodu, jednak tego nie uczynił. Odsunął się od środowiska prawniczego, nawet od własnego zespołu adwokackiego, gdzie zresztą działało dwóch konfidentów. Ograniczył się do współpracy z Kościołem. W grudniu 1967 roku miał pierwszy wylew krwi do mózgu, który spowodował prawostronne porażenie ciała. Kolejnego wylewu doznał wiosną 1969 roku – zmarł niedługo później, 31 maja.

Pogrzeb mecenasa Hejmowskiego, który odbył się na cmentarzu junikowskim, był bardzo skromny. Żaden z adwokatów nie wygłosił mowy pożegnalnej, jego odejście przemilczały też prawnicze periodyki. Dopiero w  2001 roku Prezydium Naczelnej Rady Adwokackiej przyznało Stanisławowi Hejmowskiemu odznakę „Adwokatura Zasłużonym”. Pojawiać się też zaczęły publikacje o niezłomnym obrońcy poznańskich robotników, a w siedzibie poznańskiego IPN otwarto stałą ekspozycję poświęconą jego osobie. Mia - sto uhonorowało go dopiero w 50. rocznicę Poznańskiego Czerwca, czyniąc zeń patrona ulicy prowadzącej do nowego budynku sądu okręgowego.

 

Fragment pochodzi z książki Czerwcowe ulice. Ulicznik poznański wydane nakładem wydawnictwa Druga Strona Poznania. 

Fotografie:

  1. Instytut Pamięci Narodowej w Poznaniu, 
  2. Justyna Szadkowska

 

Grafika:

  1. Agnieszka Zaprzalska 

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl